Piszczek przerwał urlop na Rodos i przyjechał do Austrii. Na trening kadry dotarł prawie godzinę po rozpoczęciu zajęć, w piątkowe południe. W podróży z Wiednia, gdzie przeszedł badania, towarzyszył mu lekarz zespołu narodowego Jerzy Grzywocz. Zawodnik Herthy Berlin, ubrany w strój sportowy od razu poszedł na boisko, przywitał się z kolegami i do końca zajęć biegał. - Musimy radzić sobie bez Kuby i myślę, że się uda. Piszczek nie ma kłopotów z nadwagą czy niesportowym trybem życia, dlatego z wieloletniego doświadczenia wiem, że jego dyspozycja fizyczna, ze względu na dziesięciodniową przerwę treningową, mogła spaść tylko o zaledwie pięć procent. Tak, że nie ma powodów do zmartwień - przyznał jeden z asystentów Leo Beenhakkera, Bogusław Kaczmarek. Informacja o absencji Błaszczykowskiego została oficjalnie ogłoszona w czwartek wieczorem. Kilka godzin wcześniej na konferencji prasowej selekcjoner Leo Beenhakker nic nie mówił, że występ zawodnika Borussi Dortmund w ME jest wykluczony. Nawiązując do kontuzji Błaszczykowskiego, Beenhakker powiedział: "wczoraj po raz pierwszy trenował na sto procent. Chcieliśmy sprawdzić, czy wytrzyma obciążenia. Niestety, po zajęciach Kuba powiedział doktorowi, że noga go boli. Nie było szans, że wyzdrowieje na mecz z Niemcami". Holenderski szkoleniowiec wielokrotnie mówił, że chce mieć w kadrze tylko zdrowych graczy, dlatego postanowił nie czekać, zresztą nie było gwarancji, iż Błaszczykowski będzie gotów na pozostałe grupowe konfrontacje - z Austrią (12.6) i Chorwacją (16.6). - Beenhakker nie brał pod uwagę innej kandydatury, w grę wchodziło tylko dokooptowanie Piszczka - wyjaśnił dyrektor techniczny reprezentacji, Jan de Zeeuw. Błaszczykowski w piątek rano pożegnał się z zespołem i opuścił zgrupowanie w Bad Waltersdorf. W środku nocy, w okolicach hotelu "Der Steirerhof", gdzie mieszkają "biało-czerwoni", pojawiła się grupa kibiców z Polski. Oni również chcieli pożegnać kontuzjowanego piłkarza i wesprzeć go w trudnym momencie. - To dla mnie to najbardziej urazowe zgrupowanie w pracy z reprezentacją. W piątkowe popołudnie jadę na badanie rezonansem magentycznym z Tomaszem Kuszczakiem, który zgłosił dolegliwość mięśnia w okolicy pośladkowej. Mam nadzieję, że to nic poważnego i do pierwszego meczu w Euro to już wszystko - stwierdził lekarz kadry Jerzy Grzywocz.